Nie z miłości – Monika Stutz-Kowalska

„Nie” bywa trudniejsze do wypowiedzenia niż „Tak”, ale jest równie ważne dla wszystkich. Jak mówi Jesper Juul: „Nie jest odpowiedzią, w której jest najwięcej miłości”.

Jesteś zmęczony kolejną awanturą w sklepie, gdy dziecko chce nową zabawkę, a Ty nie chcesz mu jej kupić? A może nie wiesz jak odmówić mu kolejnej porcji lodów? Czasami wolisz nie pójść na plac zabaw, niż potem próbować namówić dziecko na wyjście z niego przy akompaniamencie płaczu i krzyków? 

Dlaczego mówienie „Nie” jest ważne dla naszej relacji?

Jasne stawianie granic pozwala na budowanie relacji pełnej szacunku dla siebie i innych. 

Obserwując nas i nasze „nie” dziecko ma okazję poznać autentycznego rodzica wraz z jego wartościami  i potrzebami. Na tej podstawie możecie zbudować silną, bliską i odżywczą relację pełną zrozumienia.

  • Nie spotykając się z odmową dziecko nie może nauczyć się kim jesteśmy, co jest dla nas ważne, jakie zachowania nie zyskują naszej akceptacji.
  • Nie nauczymy dziecka jak ważne jest dbanie swoje zdrowie zgadzając się na kolejnego cukierka.
  • Nie nauczymy go też szanowania potrzeb innych, gdy zrezygnujemy ze swoich na rzecz spełnienia zachcianek malucha.

Poznając granice rodzica, dziecko ma możliwość poznania autentycznego dorosłego, i tym samym uczy się stawiania i pilnowania własnych granic. 

Umiejętność odmawiania i konfrontacja z odmową wpływają na ochronę integralności, czyli osobistych granic, potrzeb i wartości.

Integrowanie frustracji-ważna umiejętność na przyszłość.

Dziecko, które spotyka się z odmową w znanym i bezpiecznym środowisku, przy gotowych nieść wsparcie i pomoc osobach,  ma również możliwość przetestowania całej gamy sposobów integrowania frustracji i radzenia sobie z nią.

O ile dwulatek będzie najprawdopodobniej używał w tym celu siły fizycznej- może rzucać zabawkami, próbować uderzyć osobę znajdującą się blisko, lub tupać nogami, o tyle sześciolatek może już poradzić sobie ze złością i smutkiem wywołanym odmową bez tych zachowań. Tego jednak dziecko uczy się wyłącznie w kontakcie z „nie” i emocjami nim wywołanymi. Dlatego nie odbierajmy mu tej możliwości nauki i rozwoju, aby łatwiej było mu poradzić sobie z odmową w innym, często mniej przyjaznym otoczeniu, np. w środowisku rówieśniczym.

Zobacz:  Najmłodsi przed ekranem. Dlaczego nie warto?

Nie wolno nam więc krytykować , ani wyśmiewać emocjonalnej reakcji dziecka, która z jego perspektywy jest konieczna i ważna. Do frustracji dziecka nie powinniśmy się zasadniczo mieszać, ani spieszyć z szybkim pocieszaniem, nie relatywizować, ani nie zwalczać tego uczucia. Najbardziej wskazana jest tutaj empatyczna postawa „Rozumiem, że jesteś rozczarowany. Mam nadzieję, że wkrótce sobie z tym poradzisz.”

Granice

Mówiąc  dziecku jasno o swoich granicach, dajemy mu jednocześnie prawo do wyrażania swoich. Chcemy przecież aby nasze dzieci były asertywne, umiały bronić swoich potrzeb i wartości w środowisku szkolnym, czy rówieśniczym. Musimy je zatem tego nauczyć. Pamiętając, że dzieci uczą się poprzez naśladowanie, zaczynamy zauważać jak wielką rolę pełnimy, będąc „role model” dla dziecka w poznawaniu i wytyczaniu swoich granic oraz dbaniu o to, by nikt ich nie przekraczał. Obserwując zdecydowanego rodzica, dla którego „nie” znaczy „nie”, ale jednocześnie nie zamyka drzwi do nawiązania bliskiej relacji i wartościowego kontaktu, dziecko uczy się jak reagować w sytuacjach, gdy ktoś chce przekroczyć jego granice.

Odczarujmy słowo konflikt!

Aby nauczyć siebie i dziecko mówienia „nie” z zachowaniem równej godności, warto odczarować słowo „konflikt”.  Dlaczego warto? Z badań wynika, iż w przeciętnej czteroosobowej rodzinie występuje 25 konfliktów dziennie! Konflikt oznacza bowiem tylko tyle, że dwie osoby w tym samym miejscu mają różne życzenia albo potrzeby. Ty chcesz ten samochodzik, ale ja nie chcę Ci go kupić. Chciałbyś zjeść loda, ale ja się na to nie zgadzam. Ty uważasz, że w pokoju jest porządek, ale ja nie mogę znieść porozrzucanych po nim skarpetek.

„Kiedy zawsze dajemy dzieciom to, czego
chcą, wtedy nie dostają one tego, czego
naprawdę potrzebują: swoich rodziców.”

Jeśli damy sobie przestrzeń na nazwanie naszych potrzeb i otworzymy się na wspólne znalezienie rozwiązania tej sytuacji, zyskujemy możliwość nawiązania bliskiej, opartej na szacunku rodzinnej relacji. Pamiętajmy jednak, że znalezienie rozwiązania nie oznacza wcale „kompromisu”, np.: zjesz tylko jedną gałkę loda, lub posprzątasz tylko połowę skarpetek. Ja, rodzic jestem odpowiedzialny za Ciebie, jestem przywódcą w rodzinie i mam prawo na podstawie swojej wiedzy i doświadczenia zdecydować, że dzisiaj już nie zjemy lodów. Ale może jestem jednocześnie gotowy zgodzić się na to, byś skarpetki posprzątał po powrocie ze spotkania z przyjaciółmi, a nie teraz- ryzykując, że się na nie spóźnisz?

Zobacz:  I wtedy wchodzę ja! Cała na kolorowo.

Jak mówić „Nie”?


Możemy nauczyć się mówić „nie” w sposób, który nie jest odrzuceniem i pozwala wspierać dziecko w radzeniu sobie z odmową i frustracją. Jak to zrobić? Korzystając z języka osobistego. Używając sformułowań: „ja chcę”, „ja nie chcę”, „ja lubię”, „ja nie lubię” pokazujemy dziecku świat swoich granic, jednocześnie w żaden sposób nie odnosząc się negatywnie do jego wartości  i potrzeb. Nie ocenami, nie obwiniamy, nie podważamy prawa do przeżywania emocji dziecka. Mówimy tylko  o tym co w nas i w ten sposób nigdy nie narazimy na szwank naszej relacji.

Co więcej, dziecko bardzo szybko nauczy się porozumiewać w ten sam sposób, co otwiera nam przestrzeń do komunikowania się we wzajemnym szacunku, dzięki jasnemu wyrażaniu potrzeb każdego z członków rodziny. Rodzic wypowiadający się w języku osobistym przekazuje dziecku wiadomość: W tym domu wyrażanie swoich życzeń i marzeń jest nie tylko dozwolone, ale wręcz wskazane i mile widziane. Co jednocześnie nie oznacza, ze życzenia te i marzenia zostaną spełnione. Otwieramy jednak przestrzeń na wyrażanie ich, akceptację i rozmowę.

Dzięki możliwości wyrażania siebie, dziecko zyskuje możliwość poznania własnego wnętrza i  wzmocnienia poczucia własnej wartości.

Mimo, że nie dostało kolejnego loda, poczuło się bowiem zrozumiane i akceptowane. Nie usłyszało, że jego potrzeba jest „bez sensu”, albo „wcale nie myśli o swoim zdrowiu”. Usłyszało jedynie, że dla mamy czy taty jego zdrowie jest najważniejsze, więc nie mogą dzisiaj spełnić jego prośby.

Autor: Monika Stutz-Kowalska,

Monika Stutz-Kowalska, trener Fundacji FamilyLab założonej przez Jespera Juula. Założycielka: Stacja Relacja – miejsca wsparcia dla  rodziców w budowaniu odżywczej relacji z dzieckiem i radzeniu sobie z rodzicielskimi wyzwaniami.

Dziennikarka, socjolożka i Mama. 

mamaville

gonia@mamaville.pl